Zakładki:
Miejsca przyjazne dzieciom i rodzicom
Racje i inspiracje:
Skomentowali:
|
poniedziałek, 27 października 2008
Po roku...
Alicja skońćzyła już półtora roku. Chciałam umieścić jakieś zdjecia ku pamięci, ale jeszcze nie tym razem. Trzeba przyznać, że pisanie bloga o własnym dziecku, lub jakby w jego imieniu jest olbrzymim wyzwaniem. Trzeba też stanąć twarzą w twarz z pytaniem "Po co?" Ja chyba nie dałam sobie jeszcze przekonywującej odpowiedzi i motywacja do pisania opuściła mnie przy lada okazji. Może jednak powróci, bo powody są już dwa. Alicja bowiem, będzie miała siostrę :)
wtorek, 20 listopada 2007
Przysmaki małej Ali...
... kabanosy, ćwikła, ketchup, Grenadina. Pewnie Martini też by jej pasowało, ale z tym, to już może poczekać. Zupki, słoiczki, przeciery i tego typu mdłe rzeczy mogę sobie sama jeść. Ja zjadam, dojadam i zaczynam pachnieć, jak niemowlak, Ala za to jest prawdziwym twardzielem.
niedziela, 18 listopada 2007
Tak całkiem z innej beczki...
...mamy nową kanapę :) Ala nadal śpi sama, czasem budzi się w nocy i płacze, wtedy trzeba ją utulić, ale jestem z niej dumna i z nas trochę też. Poza tym jest już chyba trzeci ząb na dole, to razem 5. Poza kanapą, która służyć ma całej rodzinie, zakupiliśmy do wyłącznego użytku Panny Alicji kołdrę, pościel, plastikowe sztućce i nocnik.
Wszystkie te gadżety posłużą jej wchodzeniu w coraz bardziej samodzielne życie. Małż ma rację, zanim się obejrzymy pójdzie na Uniwersytet i tyle ją zobaczymy... ech życie...
piątek, 16 listopada 2007
Wolność łóżkowa
Przyjemnie się śpi z dzieckiem, ale przyjemnie śpi się też bez dziecka ;-) To skutek uboczny odstawienia nocnego karmienia. Po prawie 8 miesiacach spania we trójkę, od dwóćh dni śpimy osobno, żeby było jasne ja z Małżem, a Ala śpi sama. Słyszałam o przypadkach, kiedy to mąż wypadał z łóżka więc precyzuję :)
czwartek, 15 listopada 2007
Noce bezmleczne
Wczoraj była pierwsza noc w życiu mojej córki, kiedy nie jadła w nocy, a co za tym idzie była to pierwsza noc w moim mamim życiu, kiedy nie karmiłam. Dużo tego na raz. Ciągłe alergie i to całe poczucie winy, które tłumię jak potrafię najlepiej. Widzę jak mała się drapie i sięgając po kolejny podejrzany produkt wiem, że znów mogę to przeżywać i pluć sobie w brodę, że zjadłam coś nie odpowiedniego. Lekarze mówią, że mała jest wystarczająco duża, żeby z piersi przejść na mieszankę hipoalergiczną i będzie to dla niej jedynie z korzyścią, jednocześnie zanzaczjąc, że takie mieszanki są obrzydliwie niesmaczne. Decyduję nie tylko o doznaniach smakowych małej, ale też o zmianie naszych codziennych zachowań, o rytuale bliskości o zrezygnowaniu z mojej najpewniejszej deski wsparcia - karmieniu piersią. Decydując się na odstawienie małej od piersi na miesiąc nie mam właściwie powrotu od tej decyzji, a nie czuję się do niej gotowa. Jeżeli to nie pomoże? Jeżeli objawy alergiczne będą nadal występowały, to cały wysiłek pójdzie na marne, chociaż będę mogła swobodnie jeśc wszystko, czego teraz jeść nei powinnam. Zastanawiałam się ostatnio jak to jest z wartościami, jakie przekazujemy naszym dzieciom. Czy to dobrze, czy źle, co powinniśmy przekazywać itp i wyszło mi na to, że jeżeli w coś bardzo wierzymy, to jest to warte przekazania, to jest to warte pewności, że warto żyć tak, a nie inaczej. Mój instynkt, nie, nie ten mityczny - macieżyński, ale mój własny - życiowy, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Wiem czego, a właściwie kogo mam słuchać. Siebie, zawsze siebie, bo tylko z sobą się rodzimy i z sobą umieramy, to jedno jest pewne, inną pewna rzeczą w życiu jest zmiana. ;-) Update
Do pietruszki i jabłka dołączyła dziś marchewka. Podejrzewaliśmy ją od dawna, ale odkąd zidentyfikowaliśmy pietruszkę odpuściliśmy marchewkę - efekt - opłakany. Oby to było już wszytsko, tracę powoli pomysły co dawać małej do jedzenia :-/ O obiadkach w słoiczkach mogę zapomnieć, przytałaczająca ich większość jest z marchewką, a desery mają zakamuflowane jabłko (np.: "Aksamitny banan z gruszką" skład: sok jabłkowy 12%).
poniedziałek, 12 listopada 2007
Uczulenia zidentyfikowane :)
Kochanie rodzice! Proszę nie poddawajcie się, wierzcie w siebie, w swój instynkt, w swoją znajomość dziecka, w swoją mądrość i obserwację. Skąd ten pompatyczny początek? Żaden lekarz nie pomógł mi znacząco w znalezieniu przyczyn uczulenia Ali. Na żadnej liście nie znalazłam jabłka i pietruszki, a właśnie te produktu wywołuja alowe uczulenie. Nie wiem czy tylko te, ale na pewno te. Z mlekiem jeszcze nie eksperymentuje, bo ładnie wracam do odpowiedniej wagi nie jedząc pysznej bitej śmietany, sera żółtego i innych tłustych, pysznych i mlecznych przetworów, ale powoli sprawdzam ponowne jedzenie cytrusów, orzechów itp. Dużo wsparcia i pomysłów dały mi fora internetowe i obserwacje innych rodziców, ale to co czytałam równie często, jak porady, jakiego kremu używać, to to, że "lekarze nie wiedzą", że "nadal jest gorzej", że "odstawiłam od piersi i nadal jest tak samo" itp. Dlatego jako matka wojująca i przemądrzała apeluję: kierujmy się zawsze przede wszystkim własnym rozumem, a opinie lekarzy bierzmy po prostu pod uwagę. :)
poniedziałek, 22 października 2007
T e n P i e r w s z y...
... ząb. Wczoraj przebił się na świat. Prawa jedynka :) Mam wrażenie, jakby znowu coś się skończyło nieodwołalnie. Z pewnością coś się jednak zaczyna, a w środe idziemy do dentysty ;-), tak się złożyło.
piątek, 12 października 2007
Odyseja Alergija
Ech, trafiliśmy do specjalistki alergolog - dermatolog, po której spodziewałam się, że pomoże mi ustalić przyczynę alergii Ali, a ona, jak zaczarowana: "białko mleka, bo 90% dzieci jest na to uczulona". Wyjaśniłam Pani Doktor, że od ponad miesiaca jestem na diecie ściśle bezmlecznej i jest tylko gorzej. Pani Doktor wyjasniła mi, że na poprawę trzeba poczekać przynajmniej trzy miesiące, ale jak zrezygnuję z diety pogorszenie będzie natychmiastowe... Ech, nie ma to jak szantarz emocjonalny, no bo, albo jestem "dobrą mamą" i wierzę na słowo Pani Doktor i ignoruję swoją własną intuicję i obserwacje, albo jestem "złą mamą" i robię eksperymenty na dziecku, sprawdzając empirycznie co mu jest, skoro i tak nikt mi tego nie powie. Wyszliśmy z gabinetu, jezeli nie rozczarowani, to na pewno nie usatysfakcjonowani, ale dziś odebrałam trzy różne maści magiczne, w dwóch różnych aptekach przygotowywane, zaczęłam stosować i dalej czekam na cud ;-) Dlaczego krzywo się uśmiecham? Bo czekanie na cud jest naiwne, a jednak kolejni lekarze swoją postawą mnie do tego zachęcają. Przedstawienie przeciętnemu lekarzowi swojej aktywności i zadawanie pytań traktowane jest jak podwarzanie ich niepodwarzalnego autrytetu. Mam wejść, bić pokłony, a po powrocie do domu piec, gotować, zajmować się dzieckiem, a w wolnej chwili uprawiać ekologiczny ogródek, bo konserwanty moga dziecku zaszkodzić. "Pani je na mieście? Przecież w parówkach jest mleko!" Ech, ani parówek nie jem na mieście, bo "miasto" to nie tylko hot-dogi, ani w parówkach nei wykryłam mleka w składzie. "Pani karmi tylko piersią? Po co, dziecko jest juz duże, zapisze pani mieszankę mleczną, niech się dziecko przyzwyczaja, bo to okropny smak, a Pani może z jakiegoś powodu przestać karmić." Ech, pewnie mi "mleka zabraknie". Zabrakłoby na pewno, gdybym przejęła sie tym, co mówiła Pani Bardzo Duży Specjalista Alergolog. Wolę się pozłościć i dalej robić swoje, w zgodzie z sumieniem, intuicją, obserwacją i miłością do córki. Dość już. Teraz samaruje i czekam. Bić pokłonów i tak nie będę, bo nie leży to w mojej naturze, a Bogu dziękuję za natchnienie, bo przyczyną zaostrzonej reakcji alergicznej było prawdopodobnie jabłko - produkt "bezpieczny". Odstawiłam i poprawa nastapiła nastychmiast. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||